Problem jemioły, pasożytniczej rośliny, który od lat narasta w wielu polskich miastach, dotarł również do Słupcy. Lokalny aktywista i były sekretarz miasta, Zbigniew Łepkowski, alarmuje, że pasożyt w niekontrolowany sposób rozprzestrzenia się po miejskiej zieleni, prowadząc do jej degradacji. Jego zdaniem, bez podjęcia zdecydowanych działań, wiele drzew czeka wycinka.
Głos alarmu od byłego urzędnika
Zbigniew Łepkowski, który pełnił funkcję sekretarza miasta w latach 2002-2006, zwraca uwagę na znaczącą zmianę w podejściu do zieleni miejskiej. Wspomina okres, gdy duży nacisk kładziono na pielęgnację parków i terenów zielonych. „Drzewa i cała zieleń miejska dla ówczesnych władz miasta były naprawdę ważne” – podkreśla Łepkowski. Dziś, jego zdaniem, sytuacja wygląda inaczej, a jemioła opanowuje kolejne aleje.
Gdzie widać problem?
Były sekretarz miasta wskazuje konkretne lokalizacje, gdzie problem jest najbardziej widoczny. Są to między innymi:
- Aleja na ulicy Koszuckiej, przed cmentarzem, która jest całkowicie zarośnięta jemiołą.
- Drzewa przy ulicach: Warszawskiej, Powstańców Wielkopolskich, Kopernika i Wygonowej.
- Zieleń w okolicach dworca kolejowego.
- Nawet na świeżo zrewitalizowanym rynku można dostrzec liczne skupiska tego pasożyta.
„Jeśli nic z tym nie zrobimy, jemioła będzie przenoszona na kolejne drzewa, które z czasem będą nadawać się tylko do usunięcia” – ostrzega Łepkowski. Jako pozytywny przykład podaje interwencję na skwerku przy starostwie powiatowym, gdzie jemiołę usunięto.
Stanowisko władz miasta
W odpowiedzi na te zarzuty, burmistrz Słupcy, Jacek Szczap, wyjaśnia, że miasto prowadzi cykliczne działania pielęgnacyjne. „Corocznie w okresie jesienno-zimowym dokonuje się przeglądu stanu fitosanitarnego zieleni. W tym roku usuwano posusz, wykonano cięcia korekcyjne oraz zdejmowano jemiołę z części drzew, między innymi przy Placu Wolności, Placu Parysa, stawku miejskim przy ul. M. Jareckiego oraz przed Starostwem Powiatowym”
– informuje burmistrz.Dlaczego walka z jemiołą jest trudna?
Urząd miasta wskazuje na obiektywne trudności związane z usuwaniem tego pasożyta:
- Wysokie koszty – zabiegi wymagają pracy na wysokości ze specjalistycznym sprzętem.
- Prawo – zgodnie z ustawą o ochronie przyrody, zabiegi w koronie drzewa nie mogą jednorazowo przekroczyć 30% masy liściowej, co wymusza etapową pracę przez kilka lat.
- Biologia pasożyta – jemioła łatwo odrasta i rozsiewa się, co znacznie utrudnia jej całkowitą eliminację.
Mimo tych wyzwań, władze deklarują kontynuację zaplanowanych na jesień prac pielęgnacyjnych, mających na celu oczyszczanie drzew z krzewów jemioły. Spór między mieszkańcami a urzędnikami pokazuje, jak złożonym problemem jest utrzymanie zdrowej zieleni w przestrzeni miejskiej w obliczu inwazji agresywnego pasożyta.
Foto: images.pexels.com
