Dwaj rybacy z gospodarstwa Barrakuda stali się bohaterami dramatycznej akcji ratunkowej na Jeziorze Powidzkim. W środowe popołudnie, około godziny 14:00, podczas rutynowego rejsu między Ostrowem a Lipnicą dostrzegli wywróconą żaglówkę. Na jej kadłubie siedział mężczyzna, trzymając dwójkę małych dzieci – jedno około roczne, drugie kilkuletnie. W wodzie, w kierunku brzegu, płynęła kobieta. Rybacy bez wahania podpłynęli, zabrali całą czwórkę na pokład i wezwali służby ratunkowe.
Na miejsce skierowano śmigłowiec Lotniczego Pogotowia Ratunkowego oraz dwa zespoły ratownictwa medycznego. Strażacy z powiatu słupeckiego wykorzystali także bezzałogowy statek powietrzny (BSP) do dokładnej lokalizacji zdarzenia i monitorowania sytuacji na wodzie. Dodatkowo, samochód terenowy Ford Ranger, pozyskany w ramach programu OLiOC, umożliwił szybki dojazd do trudno dostępnego brzegu, na którym ewakuowano poszkodowanych.
Jak podkreślają słupeccy strażacy, nowoczesny sprzęt znacząco podnosi skuteczność działań ratowniczych i bezpieczeństwo zarówno ratowników, jak i ofiar. Apelują jednocześnie do wszystkich wypoczywających nad wodą o rozwagę. Jezioro Powidzkie słynie z gwałtownych zmian pogody i silnych wiatrów, które często powodują wywrotki łodzi. Warto przed wypłynięciem sprawdzić prognozę, założyć kamizelki ratunkowe i mieć przy sobie środki łączności.
To kolejny w tym sezonie przypadek, który mógł zakończyć się tragicznie, ale dzięki szybkiej reakcji świadków i profesjonalnej pomocy służb, skończył się na szczęście tylko na strachu. W ubiegłym roku na tym samym akwenie odnotowano cztery podobne zdarzenia, co pokazuje, jak ważne jest przestrzeganie zasad bezpieczeństwa.
Foto: slupca.pl
Źródło: slupca.pl
